Aktualności

Astrohaj zabiera nas w kosmiczną wyprawę!
25.03.2021

Astrohaj zabiera nas w kosmiczną wyprawę!

Ta książka miała ukazać się rok temu. Przez ten czas Księżyc oddalił się od Ziemi o 3,82 centymetra. I nadal będzie się oddalał. Kto wie, czy szybciej nie określimy, jak będzie wyglądała nasza planeta bez swojego naturalnego satelity, niż badacze zdołają dojść do porozumienia w sprawie tego, jak Księżyc w ogóle powstał!

Wiele osób nie zaprząta sobie głowy Księżycem, poza wyjątkowymi sytuacjami, kiedy podczas pełni nie możemy zasnąć lub kiedy media atakują nas informacjami o kolejnym wyjątkowym – zdarzającym się raz na sto, dwieście, pięćset lat – zaćmieniu Księżyca, o Superksiężycu, Czerwonym Księżycu, Krwawym Księżycu… To wszystko jednak są tylko pobieżne obserwacje, niewnikające głębiej w funkcje, jakie nasz satelita pełni.

 

To dzięki Księżycowi istnieje życie na Ziemi?

 W powszechnej świadomości za obiekty kosmiczne, które najbardziej przyczyniły się do powstania życia na Ziemi, uważa się meteoryty. Wiemy, że ogromny meteoryt uderzył w powierzchnię naszej planety sześćdziesiąt sześć milionów lat temu i spowodował kataklizm znany jako wymieranie kredowe. W jego wyniku z powierzchni Ziemi zniknęło około trzech czwartych gatunków roślin i zwierząt, w tym oczywiście – dinozaury. Wyginięcie ich umożliwiło rozwój ssaków, a stąd już prosta droga do pojawienia się praluldzi.

Jednak wydaje się, że i Księżycowi należą się astronomiczne podziękowania. To właśnie wpływ jego grawitacji mógł być kluczowy dla rozwoju życia na Ziemi. Pływy oceaniczne, które reguluje Księżyc, mogły przyczynić się do wyjścia zwierząt morskich na ląd. Co więcej nasz satelita działa jak koło zamachowe i stabilizuje nachylenie ziemskiej osi. Dzięki temu utrzymuje się ona na tym samym poziomie, z nieznacznymi tylko odchyleniami. Ponadto ustaliły się pory roku, które sprzyjają ewolucji życia.

 

Jak powstał Księżyc?

 Mamy wrażenie, że Księżyc po prostu jest na niebie. Jakoś tam przyciąga go ziemska atmosfera, dlatego nie odleciał jeszcze w przestrzeń kosmiczną. Jednak badacze wciąż nie są pewni, jak to się stało, że Księżyc w ogóle się uformował!

Uważa się, że gazowe olbrzymy, posiadające po kilkadziesiąt księżyców, przechwyciły po prostu asteroidy, protoplanety lub ciała lodowe przelatujące w ich pobliżu. Jednak Ziemia jest planetą zbyt małą, aby przechwycić tak duże ciało niebieskie, a jej siła przyciągania jest zbyt słaba, by zatrzymać kandydata na Księżyc. Musiał więc znaleźć się w naszym sąsiedztwie innym sposobem.

Obecnie najpopularniejsza teoria mówi o tym, że doszło do kosmicznej kolizji między Ziemią i dwa razy mniejszą planetą – Teją. W wyniku zderzenia oderwana od planet materia miała utworzyć nasz swojski Księżyc. Okazuje się jednak, że proporcje izotopów tlenu na Ziemi i Księżycu są identyczne, a szanse na to, że Ziemia i Teja mogły mieć dokładnie ten sam zestaw izotopów tlenu, są niższe niż jeden procent.

Istnieje również teoria o wybuchu na Ziemi ogromnego, naturalnego reaktora jądrowego (takie istniały na terenie Afryki około 1,7 miliarda lat temu), który oderwał znaczną część Ziemi i wysłał ją w kosmos. Jednak do tej pory badaczom nie udało się znaleźć dowodu na taką eksplozję.

Kiedy badaczom uda się ustalić prawdziwą historię powstania Księżyca? Czytając kolejne fascynujące teorie na ten temat, możemy chyba stwierdzić, że samo błądzenie jest równie ciekawe, co dojście do prawdy.

 

Baza na Księżycu?

 Ciekawym zagadnieniem dotyczącym eksploracji wszechświata jest kosmiczne górnictwo. Również w tej kwestii Księżyc może odegrać główną rolę i być jedną wielką kopalnią, z której Ziemianie pozyskiwaliby surowce. Najpewniej udawałoby się wydobyć wodę do produkcji paliwa rakietowego, ale być może również Hel-3 – rzadki na Ziemi izotop, który mógłby stać się bezpiecznym paliwem w reakcjach fuzji termojądrowej. W 2019 roku administracja prezydenta Donalda Trumpa zatwierdziła nowy program lotów na Księżyc. Zainteresowanie wyrażają zresztą nie tylko amerykańscy politycy, ale również prywatne agencje kosmiczne – chińskie i hinduskie. Czy za kilkanaście lat będziemy więc w stanie podglądać pracę bazy na Księżycu przez wyjątkowo silne teleskopy? Nawet jeśli to się uda, to warto mieć świadomość, że obraz, który ukaże się naszym oczom, będzie pokazywał sytuację sprzed 1,3 sekundy – bo tyle czasu potrzebuje światło, aby dotrzeć z Księżyca na Ziemię.

 

Dzięki książce „Astrohaj. Jak dotknąć kosmicznego pyłu?” z pewnością spojrzycie na wszechświat zupełnie inaczej niż do tej pory. Zafascynuje Was nie tylko Księżyc, ale również meteoryty, gwiezdny pył czy smutny los Plutona zdegradowanego kilka lat temu do roli planety karłowatej. A to tylko część zagadnień, z jakimi będziecie mieli do czynienia podczas lektury!

 

Szymon Langowski