Nasz ostatni dzień

Autor: Adam Silvera

Przekład: Agnieszka Brodzik

Dane podstawowe

  • Data premiery: 2019-03-08
  • Rok wydania: 2019
  • Liczba stron: 384
  • Oprawa: miękka
  • ISBN: 9788379761159
Cena:
22,14 zł 36,90 zł
Produkt niedostępny
Poinformuj o dostępności
Cena:
17,94 zł 29,90 zł
Produkt dostępny

Opis książki Nasz ostatni dzień

Bestsellerowy autor Raczej szczęśliwego niż nie i Zostawiłeś mi tylko przeszłość zachwyca nową poruszającą powieścią.

Piątego września, krótko po północy, Mateo Torrez i Rufus Emeterio otrzymują wiadomość telefoniczną: dzisiaj bezpowrotnie odejdą z tego świata. Mogą jednak odpowiednio przygotować się na nadchodzącą śmierć. Są dla siebie zupełnie obcymi ludźmi, lecz z różnych powodów każdy szuka nowej bratniej duszy na czas swojego Dnia Ostatecznego. Dzięki aplikacji Ostatni Przyjaciel Rufus i Mateo spotykają się, by przeżyć swoją pożegnalną wielką przygodę – niezapomniany dzień, który na zawsze zmieni życie ich obu.

W swojej ponurej i jednocześnie napełniającej nadzieją powieści Adam Silvera przypomina nam, że nie istnieje życie bez śmierci i miłość bez straty.

O autorze

Dane szczegółowe

Data premiery: 2019-03-08
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 384
Oprawa: miękka
ISBN: 9788379761159

Opinie o książce Nasz ostatni dzień, Adam Silvera

5

booksbybookaholic

16.05.2022

"Nasz ostatni dzień" Adama Silvery urzekł mnie swoją prostotą, a jednocześnie dosadnością już od pierwszej strony. Przekładałam kolejne kartki spokojnie,
zachwycona tym, ile emocji można zawrzeć w każdym zdaniu. Mateo i Rufus zadomowili się w moim sercu i wiem, że na długo w nim pozostaną. "Dzwonię z Prognozy Śmierci. Z przykrością zawiadamiam, że w ciągu najbliższych dwudziestu czterech godzin umrzesz. Wykorzystaj ten czas jak najlepiej". Taką informację otrzymują Mateo i Rufus, główni bohaterowie powieści. Pośród chaosu wywołanego tak zaskakującą informacją postanawiają, że nie zmarnują swoich ostatnich chwil. Poznają się przez portal Ostatni Przyjaciel i postanawiają spędzić ten dzień razem, a jednocześnie przygotować się na nieuniknione. Tylko czy da się przyzwyczaić do myśli, że zaraz umrzesz? Jak przygotować się na takie wydarzenie? Mimo iż na jakiejś płaszczyźnie jesteśmy w stanie przewidzieć finał historii, nie sprawia to, że uderza on w nas słabiej. "Nasz ostatni dzień" naprawdę mnie wzruszył i sprawił, że nos wycierałam jeszcze długo po ostatecznym zamknięciu książki. Powieść skłoniła mnie do naprawdę wielu refleksji. Czy sama chciałabym wiedzieć, kiedy umrę? Jak spędziłabym ostatnie chwile? I o ile przemyślenia te mogą wydawać się przybijające, w końcu kto chce planować swoją śmierć, dają też oczyszczenie. Jest to opowieść o stracie, ale i o nadziei. Nadziei na to, że w naszym życiu pojawi się ktoś, kto całkowicie je odmieni. Ktoś, kto może rozwiać nasze smutki i wzbogacić nas nawet na dzień przed śmiercią. Oprócz wartości, jakie przekazuje, ma też ludzkich bohaterów, którzy popełnią błędy i podejmują błędne decyzje, ale jednocześnie to czyni z nich postacie, z którymi możemy się utożsamić. Mateo to chłopak, z którym od razu poczułam silną więź. Rozdziały z jego perspektywy uderzały mnie najmocniej. W książce pojawiają się też historie z punktu widzenia innych osób, których czeka niechybna śmierć, i one także niesamowicie mną poruszały. Różnimy się i tak samo różni nasze postrzeganie śmierci i ostatniego dnia. Niektórzy chcieliby korzystać z wielu przyjemności, inni popełniać przestępstwa, bo i tak pozostaną bezkarni, a jeszcze inni spędziliby czas ze swoją rodziną. Jest to naprawdę niesamowity przekrój ludzkich reakcji i psychiki, który możemy obserwować dzięki tym wstawkom. Żyjmy chwilą, korzystajmy z danego nam czasu najlepiej, jak potrafimy i bądźmy radośni, nawet kiedy życie stawia przed nami wyzwania. Tego wszystkiego z ogromną wrażliwością uczy "Nasz ostatni dzień"- książka, którą polecam z całego serca.
5

z00zaa.books

15.05.2022

Sięgnęłam po tą książkę, ze względu na opis z tyłu okładki. Zaintrygował mnie od razu, najbardziej przez jego ostatnie zdanie:
„Przeżyj ten dzień, jak najlepiej, okej?”. Momentalnie zaczęłam się zastanawiać jakby wyglądał mój najlepszy, ostatni dzień życia (gdybym się o nim zawczasu dowiedziała), ale przez nadmiar czasochłonnych pomysłów, postanowiłam się dowiedzieć jak spędzili go bohaterowie tej opowieści – Mateo i Rufus. Obaj mają po 17 lat, jednak zupełnie inne charaktery. To co ich łączy oprócz wieku to fakt, że dostają 05.09 po północy informację, że zostało im mniej niż 24 godziny życia. Jest to powód, dla którego chłopcy tego dnia się poznają i tak oto jesteśmy świadkami, jak dwóch młodych ludzi próbuje wykorzystać swoje ostatnie godziny. Obserwujemy też towarzyszące im emocje i nastroje oraz próby pożegnań z bliskimi. Już na wstępie bardzo spodobał mi się podział książki na części, rozpoczynające się zawsze cytatem, który po przeczytaniu kolejnych stron nabierał sensu. Pisanie z różnych perspektyw to kolejny atut. Nie tylko poznajemy pierwszoosobową narrację Mateo i Rufusa, ale też bohaterów pobocznych, jak np. znajomych umierających bądź pracowników linii telefonicznej „Prognozy Śmierci”, którzy informują każdego dnia mnóstwo osób o tym, że pozostał im tytułowy, ostatni dzień. Jest to ciekawy sposób, który pozwala nam zobaczyć jak różnie ludzie mogą reagować na informację czyjejś bądź swojej śmierć. Niemniej jednak intrygowało mnie przez całą książkę jak wiadomość zawczasu o zgonie potrafi, dosłownie jak domino, popchnąć następne wydarzenia i sytuacje, które najpewniej nie wydarzyłyby się, gdyby „Prognoza Śmierci” nie istniała. Po skończeniu tej książki miałam gwarantowane refleksje na temat swojego dotychczasowego życia. Zdecydowanie sprawiła, że mam ochotę korzystać z niego jak najwięcej oraz doceniać każdą sekundę spędzoną na tym świecie oraz ludzi, którzy mnie otaczają. Opowieść Mateo i Rufusa zostawiła w mojej pamięci ogromny ślad i bardzo często myślę o Niej, gdy zmarnuje za dużo czasu np. na bezcelowym oglądaniu telewizji. Wtedy na nowo wracam wyobraźnią do naszych bohaterów i słyszę razem z Nimi dźwięk telefonu, a po Jego odebraniu głos, który mówi Naszej trójce: „…Przeżyj ten dzień jak najlepiej, okej?" Polecam serdecznie dosłownie każdemu, ale przede wszystkim osobom, które czują, że stanęły w martwym punkcie swojego życia lub za mało czasu poświęciły, aby spełniać swoje marzenia.
5

Klaudia

15.05.2022

,,Dzwonię z prognozy śmierci...’’. Zwykle to te słowa słyszały osoby odbierające telefon od prognozy śmierci. ,,Nasz Ostatni Dzień’’ to książka,
w której Adam Silvera kreuje świat bohaterów, na taki, w którym pojawiają się Heroldzi informujący człowieka, ile czasu zostało mu z życia, zwykle tacy ludzie zaczynają nazywać sami siebie zgonersami. Książka według mnie dotyka ważnego tematu odmiennej orientacji, która w naszym świecie jest przez wiele osób uważana, jako coś, co powinno nazywać się chorobą. Autor książki sam jest homoseksualny, a na dodatek otwarcie mówi o swoich zmaganiach z depresją. Sięgnęłam akurat po tę książkę, ponieważ dużo rzeczy słyszałam o niej od otaczających mnie osób, a były to dobre opinie. Osobom otrzymującym telefon z zapowiedzią śmierci zwykle nie zostaje z życia więcej niż 24 godziny, dlatego muszą śpieszyć się z tym, o czym marzyli całe życie, ale nie mieli odwagi tego zrobić, muszą przy tym uważać, bo nigdy nie wiedzą jak, kiedy oraz w jakich okolicznościach umrą. Dodatkowo czekają ich pożegnania z najbliższymi osobami, choć czasem nie mają ich za dużo. Zgonersi w dniu ostatecznym nie są jednak pozostawieni samym sobie, ponieważ świat dla osób umierających oferuje o wiele więcej ofert atrakcji, takich jak np. Aplikacja “Ostatniego Przyjaciela”, gdzie osoby, na które padł wyrok śmierci mogą znaleźć osobę, z którą spędzą swój ostatni dzień. Właśnie przez to, dwaj zupełnie różni od siebie chłopcy spotykają się, aby potowarzyszyć temu drugiemu. Matheo - ostrożny, nieśmiały i strachliwy oraz Rufus- nieco odważniejszy i śmielszy, znajdują nić porozumienia, a ostatecznie kończy się zakochaniem. Przyjaciółka Matheo- Lidia oraz jej córeczka nie mają lepszego przyjaciela. Rufus, który stracił swoich rodziców oraz siostrę, ma tylko plutonów z ośrodka zastępczego, którzy za swojego kumpla oddaliby się nawet w ręce policji. Tata Matheo, leżący w śpiączce w szpitalu od dwóch tygodni nie ma pojęcia o tym, że kiedy się wybudzi jego syna już nie będzie, ale chłopak pamięta i o nim, ponieważ pierwszą rzeczą, jaką robi po wyjściu na miasto z Rufusem, jest pożegnanie swojego ojca, z którym nie śpieszy się zbytnio, tak samo zresztą jest z Lidią, której nie mówi, że umrze, ponieważ nie chce wpędzać przyjaciółki w smutek. Akcja książki Adama Silvery rozgrywa się w przeciągu zaledwie dwadzieścia cztery godziny, podczas których Matheo staje się takim chłopakiem, jakim zawsze chciał być. Podoba mi się to, że żadna z postaci, przedstawionych nam w książce, nie pozostaje autorowi obojętna i możemy poznać losy nawet osoby pracującej dla ,,Prognozy śmierci’’(swój stan psychiczny ratują wmawianiem sobie, że Zgonersi nie są już ludźmi. Ludzie Ci pocieszają się też wizją bardzo dobrych, łatwo zarobionych pieniędzy), lub losów innych zgonersów. Przez całą książkę wydawało mi się, że wszystkich Bohaterów łączy jedna historia i jeden cel. Aż do jej końca, kiedy okazało się, że śmierć jednej osoby, ma wpływ na odejście drugiej. W ciągu doby Matheo i Rufus zdają sobie sprawę, dla kogo chcą żyć, ale obraz rychłej śmierci i jej świadomość niszczy ich od środka. Ciekawym zabiegiem autora, jest wysunięcie, nie czasu jaki pozostał bohaterom do śmierci, lecz tego, co oni czują i jak chcą dalej postępować, dzięki temu, przynajmniej mi, wydaje się, jakby książka rozgrywała się przez całą wieczność, a nie dwadzieścia cztery godziny. Książka pozostawia po sobie niedosyt wątków przy niektórych wydarzeniach i sprawia, że człowiek może przemyśleć swoje postępowania i decyzje raz jeszcze, co więcej książka ta, w jakiś sposób, mnie zmieniła i wykształciła, w kierunku życia. Książka ,,Nasz ostatni dzień’’ wzruszyła mnie do granic możliwości i dała naprawdę wiele powodów do płaczu, a czasem nawet śmiechu. Po jej przeczytaniu, nie mogłam znieść, myśli o jej niesprawiedliwym zakończeniu i męczyłam członków mojej rodziny, aby wysłuchali fabuły. Adam Silvera podsumował w swojej książce, wszystko to, o cym myślałam już od dawna. Lektura jest wzruszająca, ciekawa oraz szczera powieść o miłości, przyjaźni szczęściu, powołaniu oraz odnajdywaniu samego siebie, pisana językiem, który nawet człowiek, nie czytający za dużo polubi i zrozumie. Po przeczytaniu człowiek uświadamia sobie, że życie nie jest takie, jakie chcemy, aby było, ale warto żyć, i starać się ułożyć to po swojemu, może nawet nie żyjemy dla samego siebie, ale dla ludzi, na których nam zależy, a którzy widzą w nas prawdziwego przyjaciela. Myślę, że wszystko to, co jest najważniejsze w życiu, jest pięknie opisane w historii tych dwóch bohaterów. Matheo i Rufusa, więc serdecznie zachęcam do przeczytania.
4

Saphira Books

15.05.2022

Czy zdarzyło ci się kiedyś myśleć, jak spędziłbyś dzień, gdyby miał on się okazać twoim ostatnim? Książka “Nasz Ostatni Dzień”
Adama Silvery pokazuje nam świat, w którym takie pytania są czymś więcej niż tylko zwykłym, hipotetycznym gdybaniem. Istnieje tam bowiem Prognoza Śmierci, która informuje ludzi, że umrą w przeciągu 24h, jednak nie mówi im, w jaki sposób się to stanie. Pewne jest tylko to, że nie ma tu mowy o pomyłkach czy możliwości oszukania przeznaczenia. Właśnie takie wiadomości dostali Mateo i Rufus. Dwoje zupełnie różnych, obcych dla siebie nastolatków. Ich losy łączą się za sprawą aplikacji “Ostatni przyjaciel”, mającej pomóc “zgonersom” w znalezieniu kogoś, kto będzie im towarzyszył w tych ostatnich chwilach. Ogromnym plusem tej książki są postacie wykreowane w bardzo naturalny sposób oraz to, jak rozwijała się relacja Mateo i Rufusa. Pierwszy moment ich poznania wydawał się bardzo niezręczny i sztywny jednak im dłużej spędzali czas razem, tym większą widzieliśmy zmianę i swobodę jaką odczuwali w swoim towarzystwie. Jednak nie tylko Rufus i Mateo zasługują tutaj na uwagę. Mamy jeszcze na przykład paczkę przyjaciół Rufusa zwanych Plutonami, których pojawienie się przywoływało mi na twarzy smutny uśmiech, czy inne perspektywy zwykłych ludzi, z czego niektórzy także dostali wiadomość od prognozy śmierci. Wszystko to łączyło się ze sobą tworzyło niesamowity klimat. Skoro już o klimacie mowa, mogłabym określić go jednym słowem - melancholijny. Przeżycia bohaterów, ich rozmowy na tematy takie jak życie, śmierć, przeszłość czy skrywane dotąd we wnętrzu żale zmuszały do refleksji i przemyśleń nad własnym życiem. Zaraźliwe były również emocje postaci, które były napisane tak dobrze, że potrafiłam odczuć ich strach, smutek czy radość a przede wszystkim frustrację spowodowaną niemocą. Podsumowując “Nasz ostatni dzień” nie jest książką, która ma zapewnić ci rozrywkę czy ukazać interesującą fabułę z dużą ilością akcji. To książka, która ma zmusić cię do refleksji, pokazać, że życie jest krótkie a jutro nie jest gwarantowane. To właśnie wnioski, które z niej wyciągniesz mają towarzyszyć ci dłużej niż sama historia.
3

herbaciany pluszak

14.05.2022

Na samym początku muszę się przyznać, że o ile ostatnimi czasy zaczytuję się głównie w książkach z nieheteronormatywnymi bohaterami, tak
za autorem Adamem Silverą nie przepadam. Nie pasuje mi jego styl pisania, sposób w jaki kreuje swoich bohaterów. Jednak czytam wszystkie książki tego autora jakie są u nas w kraju wydawane. "Nasz ostatni dzień" to druga książka Silvery po jaką sięgnęłom. Opowiada ona o świecie, w którym o północy ostatniego dnia życia otrzymuje się telefoniczną informację o tym. Taki właśnie telefon otrzymują główni bohaterowie- Rufus i Mateo, którzy postanawiają założyć konto w aplikacji Ostatni Przyjaciel, dzięki której się poznają. Dzięki książce możemy obserwować reakcje dwójki młodych ludzi na informację, że za chwilę skończy się ich życie, że świat dalej będzie istniał ale już bez nich. Widzimy jak wiele bohaterowie muszą przejść, żeby w końcu ruszyć na spotkanie ze śmiercią i w jaki sposób to robią. Akcja książki opisuje tylko jeden dzień z perspektywy dwójki osób, wplecione jest w nią wiele wspomnień o różnych ludziach i wydarzeniach. Opowiada o kwitnącej w tak dramatycznej scenerii miłości. Jak już wspominałom, język pisania Silvery mi osobiście nie bardzo pasuje, tak samo jak nie podchodzą mi kreowani przez niego bohaterowie. Muszę przyznać, że książki, które pisze są bardzo kreatywnymi i niespotykanymi do tej pory historiami. Napewno większość z nas zastanawiała się co by zrobiła, gdyby wiedziała kiedy umrze, oraz jak spędziłaby ostatnie chwile. Adam Silvera nie tylko się nad tym zastanowił, ale napisał też o tym ciekawą książkę. Komu polecam książkę? Raczej osobom dojrzalszym, których nie stresuje myślenie o śmierci, którzy wiedzą że czasem nie ma co liczyć na zwyciężającą zło siłę przyjaźni i miłości. Polecam tę pozycję osobą lubiącym czytać książki przygnębiające. Podobno ta książka niektórym pomogła docenić życie, mi pozwoliła jedynie docenić fakt, że chusteczki są tak łatwo dostępne, bo bardzo mi się przydały.
5

Z_pasja_o_ksiazkach

13.05.2022

"Nasz Ostatni dzień" książka, która skłania czytelnika do przemyśleń. Sam autor we wstępie też wspomina o tym jak wiele rzeczy
czasami boimy się zrobić, bo co pomyślą sobie o nas inni w rezultacie odkładamy to na później tylko, że może przyjść taki moment, że nie zdążymy.... Świat wykreowany przez autora w, którym to dwóch głównych bohaterów dostaje telefon od organizacji zwanej Prognozą Śmierci. Mateo ma osiemnaście lat, a Rufus siedemnaście. Obaj mają 24h zanim umrą. Poznają się przez aplikację i gdy wreszcie się spotykają się, zaczynają spędzać ostatnie godziny swojego życia razem. Poznają siebie nawzajem, jest to wzruszająca historia, która ma smutne zakończenie pozostająca w czytelniku na dłużej. Ta historia pokazuje nam, że tak naprawdę to należy cieszyć się życiem i z niego korzystać póki możemy i nie odkładać naszych planów oraz marzeń na później. Bo nigdy nie wiemy kiedy będzie nasz ostatni dzień na tej planecie. Książka, która niesamowicie wciąga i na pewno jeszcze nie raz do niej wrócę
5

Bookedparadise

13.05.2022

Adam Silvera nigdy nie zawodzi, gdy potrzebuję książki, która naprawdę wciąga. "Nasz ostatni dzień" tak jak wcześniej inne książki autora
po prostu pochłonęłam! Przeczytałam całość w jedną noc, bo tak lekko i szybko się to czytało, że nie chciałam odrywać się od lektury💙 Dziwnie jest czytać historię, gdy od początku wiesz jak się zakończy. Przeczytałeś zaledwie parę stron, ale zdajesz sobie sprawę, że zaraz rozstaniesz się z bohaterami. Nie będzie i żyli dalej długo i szczęśliwie, nie będzie żadnego dalej, bo to ostatni dzień dla postaci, które zaraz pokochasz. Ta książka prowokowała tyle przemyśleń! Sam koncept jest genialny i bardzo dobrze zrealizowany. Wyobraźcie sobie świat, gdzie zawczasu dowiadujecie się o swojej śmierci. Prognoza Śmierci od początku intryguje, a to jak wygląda życie w świecie gdzie każdy zostaje uprzedzony o swoim ostatnim dniu to naprawdę straszna i ciekawa wizja. Z jednej strony, ta książka była mocno zmuszająca do myślenia. Nie wyobrażam sobie życia, gdzie każdej nocy mógłby zadzwonić do mnie telefon zawiadamiający, że mam niecałe 24 godziny. Jednak możliwość spędzenia całej doby z Mateo i Rufusem była naprawdę emocjonująca. Jak wiele może się wydarzyć w jeden dzień, jeśli przeżyje się go na całego? Gdy żyje się, jakby jutra miało nie być - bo taka jest prawda... Bohaterowie spędzają ten czas na zabawie, ale też na próbach pogodzenia się z końcem. W dodatku bohaterowie, choć mocno różni, razem dają radę pomóc sobie nawzajem by ten dzień był jak najpełniejszy. To dziwne, jak dobrze można poznać człowieka w tak krótkim czasie. Jestem ogromną fanką autora. Ta książka zasługuje na pięć gwiazdek, bo zawiera dużo emocji i zmusza do przemyśleń, a do tego jest ją strasznie trudno odłożyć! Środek rozgrzewa serducho, a końcówka jest wzruszająca.
5

ksiazkowy_molik_

11.05.2022

Żyjesz sobie spokojnie z dnia na dzień. Pracujesz, uczysz się, spotykasz ze znajomymi i czytasz książkę w ulubionym fotelu przy
oknie. Cieszysz się gdy kwiaty kwitną na wiosnę, gdy słońce przyjemnie muska Twoją twarz jakby chciało Cię pocałować. Chodzisz do ulubionej kawiarni na rogu, gdzie pracuje ta wyjątkowa osoba. A może to właśnie jutro weźmiesz się na odwagę i zamiast zwykłego “Dziękuję, do widzenia” na koniec, spytasz ją czy nie poszłaby z Tobą do galerii sztuki, którą niedawno otworzyli? Nie dowiesz się tego już nigdy. Bo dla Ciebie jutro już nie nastąpi. Dostajesz telefon. “W przeciągu dwudziestu czterech godzin umrzesz. Bardzo nam przykro.” I co teraz? Czy będziesz zalewać się łzami, krzycząc i przeklinając niesprawiedliwość losu? A może wydasz wszystkie swoje oszczędności, by kupić to o czym zawsze marzyłeś, ale mówiłeś sobie, że te pieniądze przydadzą się na później? A może w końcu spełnisz swoje upragnione marzenie? Będziesz mieć z kim spędzić ten ostatni dzień? Czy może u Twojego boku nikt już nie pozostał? Mateo i Rufus już wybrali. Nie chcą być sami. Chcą przeżyć ostatni dzień swojego życia jak najlepiej. Chcą czerpać z niego garściami, nie żałować, że nie zrobili czegoś przed śmiercią. A ja szłam za nimi, niczym niewidzialny obserwator. Patrzyłam jak zazębia się między nimi nić porozumienia. Bo w końcu nic nie zbliża ludzi tak jak wspólne przeżycia. Patrzyłam jak ich krótka przyjaźń, przeradza się w jeszcze krótsze uczucie. Zwątpienie i poczucie straty nie opuszczało ich na krok. Snuło się za nimi jak cień. Jak ja. Patrzyłam jak odchodzą. Nie odwracałam wzroku, nie mogłam. Łzy spływały po moich policzkach. Nie ocierałam ich. Niech płyną. Nagle dzwoni telefon. Nie odbieram. Wiem co usłyszę.
4

Nadzieja

11.05.2022

"Nasz ostatni dzień"... Książka ciekawiła mnie od dłuższego czasu, więc kiedy zobaczyłam ją w bibliotece niemal natychmiast znalazła się na
mojej karcie, a przeczytałam już następnego dnia. Szczerze mówiąc nie wiedziałam czego się spodziewać, jednak książka w pełni mnie pochłonęła. Pomysł na historię? Świetny, niespodziewany i orginalny, wywołujący różne emocje w tym smutek. Bohaterowie? Jestem mile zaskoczona: ludzcy, zróżnicowani w sposobie myślenia czy wieku, co jest ogromnym atutem, a tak wielu pisarzy o tym zapomina. Prowadzenie akcji? Spokojne, dawkowane, a mimo to nie było nudne, ani odpychające. W moim odczuciu, sprawiało, że jeszcze bardziej chciałam wiedzieć co się wydarzy na kolejnej stronie. Rufus i Mateo, główni bohaterowie o jakże różnej sytuacji, podchwycili mnie i nie wypuścili z objęć nawet po przeczytaniu całej historii. Ich antagonistyczne zestawienie sprawiało, że robiło mi się ciepło na sercu, mimo tego, że od początku było wiadomo jak zakończy się ich historia. Delilah, która nie wierzyła, a mimo to tak pięknie przeżyła swój dzień nawet, jeśli sama nie chciała tego przyznać. I Andrea, którą poznajemy na samym początku, a do której czujemy niechęć i nie spodziewamy się wrócić, a jednak. A także cała banda "wspieraczy" i obóz "tych okropnych", których nie wymieniłam, Oni wszyscy sprawili, że z chęcią po tą książkę sięgnę raz jeszcze, i dla refleksji, które oferuje, i dla emocji, które z nią przychodzą. Nic więcej nie powiem, sami musicie się przekonać jak odbierzecie tą powieść.
2

nitlixx_book

10.05.2022

Książka opowiada o dwóch nastolatkach, którzy dostają telefon od prognozy śmierci, informujący, że dzisiaj umrą. Mają jeden dzień, aby skorzystać
z ostatnich chwil życia jak najlepiej. Mateo i Rufus z pozoru pochodzą z dwóch różnych światów, ale jednak w tym ostatnim dla nich dniu znajdują w sobie wsparcie. Mam dosyć mieszane uczucia odnośnie tego tytułu. Sięgając po niego miałam spore oczekiwania, ponieważ widziałam dużo pochlebnych opinii. Sam zarys całej historii jest bardzo ciekawy i zachęcający, ale przez większość czasu nudziłam się czytając tę książkę. Jednak coś w sobie ma, ponieważ ją dokończyłam. Coś czego nie można odjąć temu tytułowi, jest trzymanie w napięciu, przez cały czas byłam ciekawa jak skończy się cała historia. Trochę się to ze sobą nie łączy, ale tak właśnie było. Na pewno czytanie skłania do refleksji, przemyśleń i podsuwa nam pytanie: Czy wystarczająco dobrze korzystamy z naszego życia? No właśnie, to pytanie z pozoru łatwe, wcale takie nie jest, a ta książka może pomóc nam na nie odpowiedzieć. Przekaz, który daje jest bardzo wartościowy. Jeśli lubicie spokojne książki, bez zbyt wielu emocji, to może wam się spodobać, ja natomiast nie sięgnęłabym po ten tytuł drugi raz.
3

Krystian

12.04.2022

Bardzo ciekawa historia, naprawdę wzruszająca i interesująca. Dobrze mi się ją czytało, ale mam jeden minus mianowicie przez to historia jest
podzielona na osoby i w każdym rozdziale mamy historię opowiadaną z perspektywy innego bohatera książka jest dla mnie zdecydowanie za bardzo chaotyczna (?) Nie wiem dokładnie jak to określić ale czytając mam lekki mętlik w głowie i w niektórych momentach nie wiedziałem co się właśnie dzieje i jak do tego doszło. Generalnie książka dobra Ocena: 3.5/5⭐
5

Gosia

07.04.2021

Ostatnio coraz łatwiej idzie mi utożsamianie się z bohaterami książek. Dziś jestem jak Mateo. Stworzyłam ze swojego pokoju centrum dowodzenia
światem. Wychodzę z niego tylko do pracy, by na koniec dnia zamknąć się od nowa. Tak jest bezpieczniej i łatwiej, unikam zbędnego zranienia przez ludzi, jednocześnie pragnąc ich w swoim życiu. Przyglądam się z daleka temu co mnie omija i żałuję, że nie mam na tyle odwagi, by wykonać krok w ich stronę. Zamknięta w świecie social medii śledzę profile innych i wyobrażam sobie, że jestem częścią ich historii. Zwiedzam świat, poznaje nowych ludzi, spełniam marzenia, jestem jednocześnie wszędzie i nigdzie. Gdybym miała opuścić świat za 24 godziny oddałabym wszystko, by spotkać kogoś takiego jak Rufus. Pełnego życia i empatii, potrafiącego wyrażać siebie i zbierającego wspomnienia za pomocą zdjęć. Kogoś, kto wstrząsnąłby moim prywatnym wszechświatem, by stać się jego centrum. „Nasz ostatni dzień” uświadomił mi, jak wiele tracimy każdego dnia. Zbyt mało cieszymy się z małych rzeczy, za rzadko robimy głupie zdjęcia, za rzadko podejmujemy spontaniczne decyzje, za rzadko się śmiejemy, poznajemy nowych ludzi, zakochujemy, uśmiechamy, dajemy się ponieść emocjom, kochamy, śpiewamy głośno, wyrażamy siebie, sprzeciwiamy się innym, jesteśmy sobą, krzyczymy, gdy przytłaczają nas emocje, za rzadko żyjemy po swojemu; zbyt często boimy się zrobić pierwszy krok, zamykamy się na nowych ludzi i doświadczenia, przejmujemy zdaniem innych ludzi i zdecydowanie zbyt często czegoś żałujemy. Najwyższy czas to zmienić. Jedyną rzeczą, która nas ogranicza jest czas, więc cieszmy się z każdej kolejnej sekundy, całej masy sekund, które tworzą nasze następne długie 24 godziny, i żyjmy tak jakby były tymi ostatnimi. Stańmy się tacy, jacy zawsze chcieliśmy być. Silvera pokazuje nam też, jak bardzo nasze życie i wybory przeplatają się z losami innych ludzi, a my zupełnie nieświadomi idziemy do przodu. Może już gdzieś spotkaliśmy Rufusa jeżdżącego na rowerze lub śmiejącego się z Plutonami w parku, albo Mateo spacerującego z Lidią i malutką Penny. Poszerzmy swoje pole widzenia o coś więcej, niż drogę przed nami. Skoro niebo nie ma limitu, a człowiek zostawił ślady stóp na księżycu nie ma rzeczy niemożliwych. Więc stwórz swój własny mały układ planetarny i ciesz się życiem. Przyszła Gosia xx (@jebnijsmailaxd) Ps. Nasz ostatni dzień” złamie Ci serce. Podrze je na kawałki i zdepta, by potem skleić je i Ci oddać, aby mogło bić dla ciebie przez kolejne 24 godziny.
5

arcytwory

01.04.2020

Co byście zrobili, gdybyście dowiedzieli się o dacie swojej śmierci? I że nastąpi ona w przeciągu 24 godzin? Właśnie taką informację
dostali Mateo i Rufus. Mogą jednak odpowiednio przygotować się na nieuchronnie zbliżające się odejście z tego świata. Obaj ściągają aplikację Ostatni Przyjaciel i dzięki niej się poznają. Okazuje się, że chociaż z pozoru bardzo się różnią, to znajdują wspólny język. Postanawiają przeżyć swój Dzień Ostateczny jak najlepiej, żeby poczuć, że się naprawdę żyje. Na polską premierę „Naszego ostatniego dnia” Adama Silvery czekałam ponad rok. Kiedy już się doczekałam, bałam się ją zacząć. Obawiałam się, że moje oczekiwania przerosną książkę i będę rozczarowana. Kiedy już zaczęłam czytać, chciałam jednocześnie nigdy jej nie skończyć jak i szybko przeczytać. A to z tego powodu, że książka jest po prostu tak dobra! Pierwsze, co powiem – była naszpikowana emocjami. Takimi chwytającymi za serce, powodującymi ucisk w gardle czy łzy kręcące się w oczach. Musiałam się powstrzymywać, żeby nie popłakać się w autobusie w trakcie czytania zakończenia. Ten natłok emocji w powieści był spowodowany poruszoną ciężką tematyką śmierci, i to tej przedwczesnej. Jestem pod wrażeniem umiejętności autora, bo świetnie sobie poradził z tym tematem. Czuć było bijący od książki smutek i poczucie straty. Jednak „Nasz ostatni dzień” nie jest do szpiku kości wpędzającą w depresję książką, co to to nie. Autor przeplata między smutkiem momenty nadziei, siły bijącej od przyjaźni oraz miłości. Ale książka nie tylko wywołuje przeróżne emocje, ale także zmusza do przemyśleń. Przez poruszanie tematyki śmierci sprawia, żeby czytelnik zastanowił się nad swoim życiem. Bardzo podobał mi się wykreowany przez autora świat, w którym ludzie dowiadują się o dniu swojej śmierci. Można powiedzieć, że autor wszystko dokładnie przemyślał, każdy szczegół został przez niego dopracowany. Zostało to lepiej pokazane poprzez dodanie do narracji większej ilości osób. Pojawiały się one najczęściej na jeden rozdział, ale stanowiło to lepsze uzupełnienie dla stworzonego przez Silverę świata. Bardzo podobało mi się też to, jak autor ukazał uczucia bohaterów. Pokazał targające nimi emocje. Czuć było żal Mateo i Rufusa, którzy przedwcześnie odchodzą z świata, a także poczucie straty u ich przyjaciół. Bardzo podobała mi się także to, jak wpłynęli na siebie Mateo i Rufus, jak ta znajomość ich zmieniła. Dzięki swojej ostatniej znajomości stali się lepszymi ludźmi. Natomiast nie podobało mi się to, jaki kierunek obrała ich relacja pod koniec książki (co zresztą jest jedyną rzeczą, która mnie do siebie nie przekonała). Wydawało mi się to lekką przesadą. Mimo to kibicowałam im, chociaż wiedziałam jaki czeka ich koniec (chociaż i tak to był on dla mnie zaskoczeniem!). Książkę bardzo polecam każdemu niezależnie od wieku. Jest na tyle piękna, że po prostu trzeba ją przeczytać!
5

arcytwory

01.04.2020

Co byście zrobili, gdybyście dowiedzieli się o dacie swojej śmierci? I że nastąpi ona w przeciągu 24 godzin? Właśnie taką informację
dostali Mateo i Rufus. Mogą jednak odpowiednio przygotować się na nieuchronnie zbliżające się odejście z tego świata. Obaj ściągają aplikację Ostatni Przyjaciel i dzięki niej się poznają. Okazuje się, że chociaż z pozoru bardzo się różnią, to znajdują wspólny język. Postanawiają przeżyć swój Dzień Ostateczny jak najlepiej, żeby poczuć, że się naprawdę żyje. Na polską premierę „Naszego ostatniego dnia” Adama Silvery czekałam ponad rok. Kiedy już się doczekałam, bałam się ją zacząć. Obawiałam się, że moje oczekiwania przerosną książkę i będę rozczarowana. Kiedy już zaczęłam czytać, chciałam jednocześnie nigdy jej nie skończyć jak i szybko przeczytać. A to z tego powodu, że książka jest po prostu tak dobra! Pierwsze, co powiem – była naszpikowana emocjami. Takimi chwytającymi za serce, powodującymi ucisk w gardle czy łzy kręcące się w oczach. Musiałam się powstrzymywać, żeby nie popłakać się w autobusie w trakcie czytania zakończenia. Ten natłok emocji w powieści był spowodowany poruszoną ciężką tematyką śmierci, i to tej przedwczesnej. Jestem pod wrażeniem umiejętności autora, bo świetnie sobie poradził z tym tematem. Czuć było bijący od książki smutek i poczucie straty. Jednak „Nasz ostatni dzień” nie jest do szpiku kości wpędzającą w depresję książką, co to to nie. Autor przeplata między smutkiem momenty nadziei, siły bijącej od przyjaźni oraz miłości. Ale książka nie tylko wywołuje przeróżne emocje, ale także zmusza do przemyśleń. Przez poruszanie tematyki śmierci sprawia, żeby czytelnik zastanowił się nad swoim życiem. Bardzo podobał mi się wykreowany przez autora świat, w którym ludzie dowiadują się o dniu swojej śmierci. Można powiedzieć, że autor wszystko dokładnie przemyślał, każdy szczegół został przez niego dopracowany. Zostało to lepiej pokazane poprzez dodanie do narracji większej ilości osób. Pojawiały się one najczęściej na jeden rozdział, ale stanowiło to lepsze uzupełnienie dla stworzonego przez Silverę świata. Bardzo podobało mi się też to, jak autor ukazał uczucia bohaterów. Pokazał targające nimi emocje. Czuć było żal Mateo i Rufusa, którzy przedwcześnie odchodzą z świata, a także poczucie straty u ich przyjaciół. Bardzo podobała mi się także to, jak wpłynęli na siebie Mateo i Rufus, jak ta znajomość ich zmieniła. Dzięki swojej ostatniej znajomości stali się lepszymi ludźmi. Natomiast nie podobało mi się to, jaki kierunek obrała ich relacja pod koniec książki (co zresztą jest jedyną rzeczą, która mnie do siebie nie przekonała). Wydawało mi się to lekką przesadą. Mimo to kibicowałam im, chociaż wiedziałam jaki czeka ich koniec (chociaż i tak to był on dla mnie zaskoczeniem!). Książkę bardzo polecam każdemu niezależnie od wieku. Jest na tyle piękna, że po prostu trzeba ją przeczytać!
5

arcytwory

01.04.2020

Co byście zrobili, gdybyście dowiedzieli się o dacie swojej śmierci? I że nastąpi ona w przeciągu 24 godzin? Właśnie taką informację
dostali Mateo i Rufus. Mogą jednak odpowiednio przygotować się na nieuchronnie zbliżające się odejście z tego świata. Obaj ściągają aplikację Ostatni Przyjaciel i dzięki niej się poznają. Okazuje się, że chociaż z pozoru bardzo się różnią, to znajdują wspólny język. Postanawiają przeżyć swój Dzień Ostateczny jak najlepiej, żeby poczuć, że się naprawdę żyje. Na polską premierę „Naszego ostatniego dnia” Adama Silvery czekałam ponad rok. Kiedy już się doczekałam, bałam się ją zacząć. Obawiałam się, że moje oczekiwania przerosną książkę i będę rozczarowana. Kiedy już zaczęłam czytać, chciałam jednocześnie nigdy jej nie skończyć jak i szybko przeczytać. A to z tego powodu, że książka jest po prostu tak dobra! Pierwsze, co powiem – była naszpikowana emocjami. Takimi chwytającymi za serce, powodującymi ucisk w gardle czy łzy kręcące się w oczach. Musiałam się powstrzymywać, żeby nie popłakać się w autobusie w trakcie czytania zakończenia. Ten natłok emocji w powieści był spowodowany poruszoną ciężką tematyką śmierci, i to tej przedwczesnej. Jestem pod wrażeniem umiejętności autora, bo świetnie sobie poradził z tym tematem. Czuć było bijący od książki smutek i poczucie straty. Jednak „Nasz ostatni dzień” nie jest do szpiku kości wpędzającą w depresję książką, co to to nie. Autor przeplata między smutkiem momenty nadziei, siły bijącej od przyjaźni oraz miłości. Ale książka nie tylko wywołuje przeróżne emocje, ale także zmusza do przemyśleń. Przez poruszanie tematyki śmierci sprawia, żeby czytelnik zastanowił się nad swoim życiem. Bardzo podobał mi się wykreowany przez autora świat, w którym ludzie dowiadują się o dniu swojej śmierci. Można powiedzieć, że autor wszystko dokładnie przemyślał, każdy szczegół został przez niego dopracowany. Zostało to lepiej pokazane poprzez dodanie do narracji większej ilości osób. Pojawiały się one najczęściej na jeden rozdział, ale stanowiło to lepsze uzupełnienie dla stworzonego przez Silverę świata. Bardzo podobało mi się też to, jak autor ukazał uczucia bohaterów. Pokazał targające nimi emocje. Czuć było żal Mateo i Rufusa, którzy przedwcześnie odchodzą z świata, a także poczucie straty u ich przyjaciół. Bardzo podobała mi się także to, jak wpłynęli na siebie Mateo i Rufus, jak ta znajomość ich zmieniła. Dzięki swojej ostatniej znajomości stali się lepszymi ludźmi. Natomiast nie podobało mi się to, jaki kierunek obrała ich relacja pod koniec książki (co zresztą jest jedyną rzeczą, która mnie do siebie nie przekonała). Wydawało mi się to lekką przesadą. Mimo to kibicowałam im, chociaż wiedziałam jaki czeka ich koniec (chociaż i tak to był on dla mnie zaskoczeniem!). Książkę bardzo polecam każdemu niezależnie od wieku. Jest na tyle piękna, że po prostu trzeba ją przeczytać!
5

arcytwory

01.04.2020

Co byście zrobili, gdybyście dowiedzieli się o dacie swojej śmierci? I że nastąpi ona w przeciągu 24 godzin? Właśnie taką informację
dostali Mateo i Rufus. Mogą jednak odpowiednio przygotować się na nieuchronnie zbliżające się odejście z tego świata. Obaj ściągają aplikację Ostatni Przyjaciel i dzięki niej się poznają. Okazuje się, że chociaż z pozoru bardzo się różnią, to znajdują wspólny język. Postanawiają przeżyć swój Dzień Ostateczny jak najlepiej, żeby poczuć, że się naprawdę żyje. Na polską premierę „Naszego ostatniego dnia” Adama Silvery czekałam ponad rok. Kiedy już się doczekałam, bałam się ją zacząć. Obawiałam się, że moje oczekiwania przerosną książkę i będę rozczarowana. Kiedy już zaczęłam czytać, chciałam jednocześnie nigdy jej nie skończyć jak i szybko przeczytać. A to z tego powodu, że książka jest po prostu tak dobra! Pierwsze, co powiem – była naszpikowana emocjami. Takimi chwytającymi za serce, powodującymi ucisk w gardle czy łzy kręcące się w oczach. Musiałam się powstrzymywać, żeby nie popłakać się w autobusie w trakcie czytania zakończenia. Ten natłok emocji w powieści był spowodowany poruszoną ciężką tematyką śmierci, i to tej przedwczesnej. Jestem pod wrażeniem umiejętności autora, bo świetnie sobie poradził z tym tematem. Czuć było bijący od książki smutek i poczucie straty. Jednak „Nasz ostatni dzień” nie jest do szpiku kości wpędzającą w depresję książką, co to to nie. Autor przeplata między smutkiem momenty nadziei, siły bijącej od przyjaźni oraz miłości. Ale książka nie tylko wywołuje przeróżne emocje, ale także zmusza do przemyśleń. Przez poruszanie tematyki śmierci sprawia, żeby czytelnik zastanowił się nad swoim życiem. Bardzo podobał mi się wykreowany przez autora świat, w którym ludzie dowiadują się o dniu swojej śmierci. Można powiedzieć, że autor wszystko dokładnie przemyślał, każdy szczegół został przez niego dopracowany. Zostało to lepiej pokazane poprzez dodanie do narracji większej ilości osób. Pojawiały się one najczęściej na jeden rozdział, ale stanowiło to lepsze uzupełnienie dla stworzonego przez Silverę świata. Bardzo podobało mi się też to, jak autor ukazał uczucia bohaterów. Pokazał targające nimi emocje. Czuć było żal Mateo i Rufusa, którzy przedwcześnie odchodzą z świata, a także poczucie straty u ich przyjaciół. Bardzo podobała mi się także to, jak wpłynęli na siebie Mateo i Rufus, jak ta znajomość ich zmieniła. Dzięki swojej ostatniej znajomości stali się lepszymi ludźmi. Natomiast nie podobało mi się to, jaki kierunek obrała ich relacja pod koniec książki (co zresztą jest jedyną rzeczą, która mnie do siebie nie przekonała). Wydawało mi się to lekką przesadą. Mimo to kibicowałam im, chociaż wiedziałam jaki czeka ich koniec (chociaż i tak to był on dla mnie zaskoczeniem!). Książkę bardzo polecam każdemu niezależnie od wieku. Jest na tyle piękna, że po prostu trzeba ją przeczytać!
5

arcytwory

01.04.2020

Co byście zrobili, gdybyście dowiedzieli się o dacie swojej śmierci? I że nastąpi ona w przeciągu 24 godzin? Właśnie taką informację
dostali Mateo i Rufus. Mogą jednak odpowiednio przygotować się na nieuchronnie zbliżające się odejście z tego świata. Obaj ściągają aplikację Ostatni Przyjaciel i dzięki niej się poznają. Okazuje się, że chociaż z pozoru bardzo się różnią, to znajdują wspólny język. Postanawiają przeżyć swój Dzień Ostateczny jak najlepiej, żeby poczuć, że się naprawdę żyje. Na polską premierę „Naszego ostatniego dnia” Adama Silvery czekałam ponad rok. Kiedy już się doczekałam, bałam się ją zacząć. Obawiałam się, że moje oczekiwania przerosną książkę i będę rozczarowana. Kiedy już zaczęłam czytać, chciałam jednocześnie nigdy jej nie skończyć jak i szybko przeczytać. A to z tego powodu, że książka jest po prostu tak dobra! Pierwsze, co powiem – była naszpikowana emocjami. Takimi chwytającymi za serce, powodującymi ucisk w gardle czy łzy kręcące się w oczach. Musiałam się powstrzymywać, żeby nie popłakać się w autobusie w trakcie czytania zakończenia. Ten natłok emocji w powieści był spowodowany poruszoną ciężką tematyką śmierci, i to tej przedwczesnej. Jestem pod wrażeniem umiejętności autora, bo świetnie sobie poradził z tym tematem. Czuć było bijący od książki smutek i poczucie straty. Jednak „Nasz ostatni dzień” nie jest do szpiku kości wpędzającą w depresję książką, co to to nie. Autor przeplata między smutkiem momenty nadziei, siły bijącej od przyjaźni oraz miłości. Ale książka nie tylko wywołuje przeróżne emocje, ale także zmusza do przemyśleń. Przez poruszanie tematyki śmierci sprawia, żeby czytelnik zastanowił się nad swoim życiem. Bardzo podobał mi się wykreowany przez autora świat, w którym ludzie dowiadują się o dniu swojej śmierci. Można powiedzieć, że autor wszystko dokładnie przemyślał, każdy szczegół został przez niego dopracowany. Zostało to lepiej pokazane poprzez dodanie do narracji większej ilości osób. Pojawiały się one najczęściej na jeden rozdział, ale stanowiło to lepsze uzupełnienie dla stworzonego przez Silverę świata. Bardzo podobało mi się też to, jak autor ukazał uczucia bohaterów. Pokazał targające nimi emocje. Czuć było żal Mateo i Rufusa, którzy przedwcześnie odchodzą z świata, a także poczucie straty u ich przyjaciół. Bardzo podobała mi się także to, jak wpłynęli na siebie Mateo i Rufus, jak ta znajomość ich zmieniła. Dzięki swojej ostatniej znajomości stali się lepszymi ludźmi. Natomiast nie podobało mi się to, jaki kierunek obrała ich relacja pod koniec książki (co zresztą jest jedyną rzeczą, która mnie do siebie nie przekonała). Wydawało mi się to lekką przesadą. Mimo to kibicowałam im, chociaż wiedziałam jaki czeka ich koniec (chociaż i tak to był on dla mnie zaskoczeniem!). Książkę bardzo polecam każdemu niezależnie od wieku. Jest na tyle piękna, że po prostu trzeba ją przeczytać!

Podsumowanie

1
x0
2
x1
3
x2
4
x2
5
x12
4,47

Booktrailery

Zobacz
Zawsze będę cię kochać

25,74 zł 42,90 zł

Zobacz
To tylko zimowy blues

25,74 zł 42,90 zł