Śmierć pani Westaway

Autor: Ruth Ware

Przekład: Anna Tomczyk

Dane podstawowe

  • Data premiery: 2021-06-02
  • Rok wydania: 2021
  • Liczba stron: 480
  • Oprawa: miękka
  • ISBN: 9788366736009
Cena:
34,32 zł
42,90 zł
Produkt dostępny
Cena:
33,90 zł
Produkt dostępny

Opis książki

Każda rodzina ma swoje mroczne tajemnice

Hal, młoda tarocistka, rozpaczliwie potrzebuje pieniędzy. Nadal nie może pogodzić się ze śmiercią matki. Ponadto, człowiek, od którego pożyczyła sporą sumę, chce odzyskać swoje należności.

Gdy Hal otrzymuje tajemniczy list, wydaje się, że jej sytuacja może się poprawić. Dowiaduje się z niego, że jej babcia – Hester Westaway – mieszkająca w ogromnej posiadłości w Kornwalii, zmarła. Ta wiadomość budzi wątpliwości Hal. Jest przekonana, że jej dziadkowie nie żyją już od ponad dwudziestu lat. Mimo że nie może w to uwierzyć, czuje, że powinna pojawić się na pogrzebie i odczytaniu testamentu. To może być dla niej szansa na duży zastrzyk pieniędzy.

Czy to wszystko jest tylko żartem? Co kryje się w mrocznej przeszłości domu Hester Westaway?

Jeden z najlepszych kryminałów, jakie czytałem w tym roku. Przemyślana i mroczna łamigłówka. Doskonała rozrywka!

Wojciech Chmielarz

Ruth Ware was oczaruje. Jej powieści – trzymające w napięciu, eleganckie i nieustannie wciągające – mają w sobie więcej energii niż większość kryminałów na rynku. A Śmierć pani Westaway jest jej najlepszą książką – to mroczny, oszałamiający thriller. Proszę o więcej!

A.J. Finn

Klasyczne pomysły nie wychodzą z mody. Śmierć pani Westaway to perfekcyjnie spisana i elektryzująca opowieść.

Washington Post

Zniewalająca, niepokojąca i absolutnie wciągająca.

The Wall Street Journal

O autorze

Dane szczegółowe

Data premiery: 2021-06-02
Rok wydania: 2021
Liczba stron: 480
Oprawa: miękka
ISBN: 9788366736009

Opinie

4

Zaczytana Angie

17.08.2021

Ostatnio zdecydowanie częściej sięgam po naszych polskich autorów, w tym roku przeczytałam tylko sześć książek zagranicznych pisarzy.  Szóstą była "Śmierć pani Westaway" Ruth Ware. Od razu zaznaczę, że nie czytałam poprzedniego dzieła autorki, więc podeszłam do niej bez żadnych oczekiwań i może właśnie dlatego tak bardzo mi się podobała. Dawno nie miałam w rękach tak klimatycznej powieści. Bo to nie tak, że te blisko pięćset stron było wypełnione akcją, to zdecydowanie nie jest pozycja, którą docenią fani fabuły rozpędzonej jak pendolino. To lektura dla koneserów, czytelnik może się rozkoszować mroczną, gęstą atmosferą, zwyczajnie czerpać przyjemność z samego faktu czytania.  Przyznaję, że interesowałam się jako nastolatka różnymi wierzeniami, przesądami, horoskopami, ale nigdy nie zdecydowałam się na wizytę u wróżki ani sama nie próbowałam odkryć, co przyniesie mi przyszłość. Jedynie stawiałam pasjansa, zarówno w karcianej, jak i komputerowej wersji. Tarot w "Śmierci pani Westaway" był dla mnie takim dodatkowym smaczkiem i z zainteresowaniem czytałam o doświadczeniach głównej bohaterki, która zarabiała na życie przepowiadaniem przyszłości, podobnie jak wcześniej jej matka.  Zdradzę Wam też, że mam słabość do historii, w których ważną rolę odgrywa testament, najlepiej pozostawiony przez jakiegoś zupełnie nieznanego krewnego. Motyw stary jak świat, ale dla mnie niezawodny. W tej powieści podkręcony dodatkowo od samego początku, bowiem wszystko wskazuje na to, że doszło do pomyłki, której spadkobierczyni nie tylko świadomie nie chce naprawić, ale postanawia wręcz wykorzystać nadarzającą się okazję do nieuczciwego wzbogacenia.  Nic jednak nie jest tak oczywiste, jak początkowo się wydaje. Hal nie jest bezwzględną oszustką i naciągaczką, a w rodzinie zmarłej Hester Westaway aż roi się od pilnie strzeżonych tajemnic, które stopniowo wychodzą na jaw.  Świetna jest też konstrukcja książki - poznajemy wydarzenia z perspektywy Hal w narracji trzecioosobowej, a są one przeplatane fragmentami pamiętnika młodej kobiety, datowanymi na dwadzieścia lat wcześniej. Ja uwielbiam takie wstawki, a w tej powieści mają one niebagatelne znaczenie.  Zakończenia można się było częściowo domyślić, może nie od pierwszych stron, ale autorka umiejętnie odsłaniała kolejne karty, rozbudzając ciekawość i mobilizując do główkowania.  "Śmierć pani Westaway" to klimatyczna opowieść o ludzkiej naturze, trudnych relacjach rodzinnych i definiowaniu siebie w oparciu o własne korzenie. Ja jestem oczarowana stylem autorki, tym jak budowała i rozwiązała wszystkie wątki. Polecam i chcę więcej.  Moje 9/10. 
5

Jolanta Bugała-Urbańska

12.07.2021

„Jedna sroczka smutek wróży…” Zaniedbana kornwalijska posiadłość, wróżenie z kart tarota, rodzinne tragedie i tajemnice - Ruth Ware potrafi tworzyć niepowtarzalny klimat! Mimo, że nieco bardziej stonowana, „Śmierć pani Westaway, to kolejna po znakomitej „Pod kluczem”, powieść autorki, od której nie mogłam się oderwać. Gdy umiera nestorka rodu, na odczytanie testamentu przybywają dorosłe dzieci zmarłej wraz z rodzinami oraz młoda Hal Westaway. Kobieta ma problemy finansowe, więc mimo, iż jest świadoma pomyłki i wie, że nie jest wnuczką zmarłej, liczy, że uszczknie ze spadku kwotę, która podratuje jej finanse. Rozwiązanie, choć nieuczciwe, wydaje się jedynym wyjściem z jej nieciekawej sytuacji. Na miejscu okazuje się, że nie tylko ona ma coś do ukrycia, a mury posiadłości są niemym świadkiem mrocznych tajemnic i cierpień jej mieszkańców na przestrzeni lat. Negatywne emocje przeradzają się w prawdziwą burzę po odczytaniu testamentu Hester Westaway. Czy taki był cel starej, zgorzkniałej kobiety, by skłócić rodzinę, by jeszcze po śmierci wetknąć kij w mrowisko i zamieszać? Za sprawą kart pamiętnika poznajemy mieszkańców posiadłości sprzed ponad dwudziestu lat. Miejsca „w którym ludzie cierpieli w ciszy, gdzie posiłki jedzono w napięciu i strachu, gdzie skrywano sekrety”. Sekrety, które po latach zaczynają wychodzić stopniowo, wypełzać na powierzchnię niczym oślizgłe, jadowite żmije. Jakie tajemnice odkryje Hal i czy mieszkańcy posiadłości obnażą tę, którą sama skrywa? Największym atutem powieści jest jej mroczny klimat podszyty niepokojem, piętrzącymi się tajemnicami, kłamstwami i hipokryzją. Idealnie wpasowuje się w niego postać gosposi tyleż leciwej, co bezczelnie złośliwej, która zdaje się wiedzieć więcej, niż wyjawia i prowadzić własną grę. I oczywiście stare, zaniedbane domiszcze w gotyckim stylu żyjące własnym życiem i skrywające sekrety swych mieszkańców. Szczypta magii związana z odczytywaniem kart tarota jest tą przysłowiową wisienką na torcie. Zachęcam Was do lektury, ciekawa jestem, czy zakończenie zaskoczy Was równie mocno jak mnie.
5

Anka Wieczorek

10.07.2021

Dla Hal dzieciństwo i beztroska skończyła się w dniu śmierci jej matki. Od tamtej pory musi radzić sobie sama i niestety nie najlepiej jej to wychodzi. Stos rachunków do zapłacenia rośnie, a do tego zbyt pochopnie zaciągnięta pożyczka wpedza ją w dodatkowe kłopoty. I wtedy nieoczekiwanie spada na nią wiadomość o śmierci babci i czekającym spadku. Problem w tym, że Hal nie jest tym za jogą ją biorą, a przynajmniej tak się jej wydaje. Choć uwielbiam naszych polskich autorów, jeśli chodzi o kryminały to trzeba przyznać, że przyzwyczaili nas do pewnego schematu. Jest zbrodnia (Od początku wiadoma), jest jakiś wybitny śledczy, ewentualnie jakaś osoba cywilna mocno związana z przedstawiona zbrodnią. Jednak Ruth Ware w "Śmierci Pani Westaway" poszła w zupełnie inna stronę. To powieść, która swoim stylem narzuca mi skojarzenie z wspaniałymi kryminałami Agathy Christie. Mamy podniszczoną posiadłość i grupę osób uwikłanych w dziwną tajemnicę sprzed lat ale tylko jedna z nich zna całą prawdę. Zgadniecie która? Bo ja przyznam szczerze, że nie byłam w stanie, a ostatnie 100 stron czytałam jak w transie, z niepokojem, chcąc za wszelką cenę dowiedzieć się co wydarzyło się 20 lat wcześniej. Bawiłam się doskonale czytając tę książkę, pióro Pani Ware jest lekkie i przyjemne co wcale nie przeszkadzało jej w uzyskaniu mrocznej, dusznej atmosfery podniszczonego domu. Razem z Hal próbowałam rozgryźć tajemnicę tego miejsca.
5

Kryminał na talerzu

07.07.2021

„Śmierć Pani Westaway” brytyjskiej autorki thrillerów psychologicznych Ruth Ware to książka zdecydowanie inna niż „Pod kluczem” (jedyny tytuł, który miałam okazję wcześniej czytać), choć mają kilka wspólnych mianowników, jak choćby młoda bohaterka, z punktu której obserwujemy zdarzenia i osadzenie akcji z dala od cywilizacji w robiącym wrażenie, dużym domu, czy wręcz rezydencji. „Śmierć…” jest jednak książką osadzoną mocno na motywach klasycznych – i to z powieści gotyckich i kryminalnych. Tu najważniejszy jest klimat, który autorka skrzętnie, powoli i systematycznie buduje od samego początku. Mamy tu stary wielki dom pozbawimy wygód, tak klasyczny motyw jak niespodziewany spadek, tajemnicę sprzed lat wiszącą nad posiadłością i niespecjalnie uprzejmą, wiekową gosposię. Jest też Hal, główna bohaterka, której zamiary nie są może moralnie krystalicznie czyste, jednak mają swoje dobre uzasadnienie. Intryga kryminalna snuje się powoli, przez co może nie odczuwamy aż tak wielkiego napięcia jak w „Pod kluczem”, jednak cały czas gdzieś tam pytania dotyczące rozwiązania zagadki obijają się z tyłu naszej głowy. Na pewno smaczku dodają też poprzetykane fragmenty z pamiętnika tajemniczej młodej kobiety z 1994. Ogólnie naprawdę dobrze mi się tę książkę czytało, czuć, że jest to solidny, dobrze przemyślany i dopracowany thriller. Jestem zadowolona z lektury i czekam na tłumaczenie najnowszej powieści autorki!
4

Marta Karnacewicz

24.06.2021

"Zamknęła oczy, leżała nieruchomo w małym łóżku, czując zimno poduszki na policzku i nasłuchując dźwięków domu szykującego się do snu. Wszędzie wokół czuła duszącą obecność Westawayów. O szybę zabębnił znowu deszcz i pomyślała, że usłyszała - chociaż może jej się wydawało- dalekie dźwięki fal rozbijających się o brzeg." Hal, tarocistka borykająca się z problemami finansowymi, niespodziewanie dostaje informacje o spadku po swojej babce. Jest tylko jeden "drobny" szczegół, który się nie zgadza, jej dziadkowie nie żyją od ponad 20 lat. Jesteście zaintrygowani? Jeżeli tak, to słusznie, bo ta historia jest po prostu genialna. Mroczna, tajemnicza, niezwykle klimatyczna, wciąga nas od razu i sprawia, że czujemy się nieswojo podczas lektury, tak jakbyśmy razem z główną bohaterką utknęli w posiadłości w Penzance. Poza tym ta książka jest niesamowicie stylowa i elegancka, a nieustająca atmosfera grozy i osaczenia przywodzi na myśl powieści gotyckie. Teraz w pełni rozumiem zachwyty nad Ruth Ware , ponieważ jeśli "Pod kluczem" jest tak samo dobre, to chyba znalazłam kolejną autorkę, której książki będę brała w ciemno.

Podsumowanie

1
x0
2
x0
3
x0
4
x2
5
x3
4,60

Booktrailery

Zobacz
Egzekucja

34,32 zł 42,90 zł

Zobacz
Luna

39,90 zł