Aktualności

Kobiety kryminału inspirują
28.10.2021

Kobiety kryminału inspirują

Wielu z nas sięga chętnie jesienią po kryminał. Kiedy na zewnątrz szaro i buro, podążanie tropem detektywów i nierozwikłanych zagadek dodaje nam sił. A czy Twoją głowę zakrzątały kiedyś myśli, skąd autorzy i autorki czerpią pomysły? I co w pisaniu lubią najbardziej? Dziś odkryjemy prawdy o autorkach Czwartej Strony Kryminału. Kim są? Po co piszą? I skąd się wzięła ich miłość do pisania? Przeprowadziliśmy krótkie wywiady z naszymi autorkami i dowody na to, że kobiety kryminału inspirują znajdziesz w tym artykule. 😊

Twórcza moc autorek kryminałów

Pisanie to zawód jak każdy inny. Wykonywany skrupulatnie, każdego dnia, potrafi doprowadzić do literackiego celu i spełnienia pisarskich marzeń. Każda z polskich autorek książek kryminalnych ma swój ulubiony moment w pisaniu. Kiedy się spełniają? Joanna Dulewicz, autorka niedawno wydanej „Sukcesji”, uwielbia cały proces twórczy.

 

„Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że lubię wszystko, co wiąże się z pisaniem powieści: od etapu koncepcyjnego, kiedy to w mojej głowie dopiero rodzą się postacie i kształtują się kolejne wątki, po ostatnie edytorskie szlify. Najwięcej satysfakcji dostarczają mi jednak te chwile, które określam mianem „wchodzenia na wysokie obroty”. Wówczas najczęściej mam już za sobą research i stworzenie konstrukcji fabuły, a bohaterowie powoli zaczynają żyć własnym życiem i szeptają mi do ucha swoje historie. […]”

Ważne, jak zaczynasz, a ważniejsze — jak kończysz

Niektóre autorki książek kryminalnych — choć uwielbiają cały proces wydawniczy —  w swych odpowiedziach skupiły się na aspekcie sprawiającym im największą radość. W gronie autorskim Czwartej Strony Kryminały są pisarki, które lubią… początek tworzenia i jego koniec. To wtedy odczuwają największą satysfakcję z tego, co osiągnęły i jaki świat wykreowały. Agnieszka Pietrzyk, zapytana o to, który moment pisania lubi najbardziej, odpowiedziała:

„Mam dwa ulubione momenty w pisaniu kryminałów. Ten pierwszy to moment, gdy po napisaniu kilku stron już wiem, że to właśnie to, że mam fabułę i bohaterów. Ten drugi to finał, to ostatni rozdział, w którym domykam całą zagadkę i okazuje się, że wszystko do siebie idealnie pasuje. A więc najwięcej radości dają mi początek i koniec, a pomiędzy tymi momentami jest kilka miesięcy niepewności i nadziei.”

Miłość do tworzenia Agnieszki Pietrzyk widać w każdej jej książce. „Kto czyni zło”, ostatni kryminał, który napisała, trafia w gust wielu czytelników. Może jesień to idealny czas, by nadrobić zaległości i przenieść się na elbląski komisariat? Wymyślaniem historii i pierwszych stron ekscytuje się także Hanna Greń, którą czytelnicy poznać mogli dzięki serii z Dionizą Remańską w roli głównej. Ta autorka dba nie tylko o dobry research, lecz także o to, by wszystkie wątki były odpowiednio opisane.

„Mam dwa takie momenty. Pierwszy, gdy po przeanalizowaniu fabuły stwierdzam, że wszystkie wątki, które w danej książce zamierzałam zamknąć, rzeczywiście zostały zamknięte. Nie lubię książek, w których autor nagle urywa jakiś temat  i już do niego nie wraca, dlatego wzięłam za punkt honoru nie dopuścić do podobnej sytuacji w moich książkach. Drugi to soczysty, jędrny opis morderstwa. Wchodzę wtedy w głowę bohatera i wraz z nim przeżywam niepewność i determinację, podniecenie i radość, a także obawę przed wykryciem. Pogrążam się w jego mrocznym uniwersum do tego stopnia, że po powrocie do realnego świata czuję się zdezorientowana i ogłupiała. Kto wie, może za którymś razem nie wrócę?”

Debiut inny niż wszystkie

Skoro o autorkach kryminalnych mowa, nie sposób nie wspomnieć o Annie Rozenberg, debiutującej w tym roku genialną książką „Maski pośmiertne”. Seria z Davidem Redfernem bardzo szybko znalazła swoje grono zadowolonych się czytelników. A co o pisaniu myśli sama autorka i który moment tworzenia lubi najbardziej?

„Właściwie są dwa takie momenty: pierwszy, kiedy w mojej głowie rodzi się historia, a rodzi się ona zwykle bardzo gwałtownie – od ujrzenia ciekawego miejsca, sytuacji czy przedmiotu, tak jak to miało miejsce przy „Maskach pośmiertnych”, kiedy spacerując po cmentarzu Brookwood, zobaczyłam samotny nagrobek polskiego żołnierza. To taka ulotna chwila złapania srebrnej nici babiego lata, po której wiem, że będę dochodziła do sedna powieści. Zaraz potem przychodzi kolejny, równie przyjemny, czas researchu i odkrywania nowych warstw historii, które niejednokrotnie potrafią mnie zaskoczyć – i właśnie ten moment zaskoczenia jest mi szczególnie drogi. To właśnie z tych dwóch krzemieni, krzesam potem iskry, które rozpalają wyobraźnię.”

Chyba każdy oddany czytelnik kryminałów wydawanych przez Czwartą Stronę Kryminału kojarzy Agatę Górską i Sławka Tomczyka. Ta dwójka bohaterów wykreowana została przez Małgorzatę Rogalę, autorkę książek kryminalnych, które wciągają od pierwszych stron. Spisywane przez nią historie oczarowują nie bez powodu. Jak sama odpowiada, uwielbia wczuwać się w fabułę i współpracować z redaktorkami i redaktorami, dzięki którym jej kryminały czyta się z przyjemnością. Autorka o pisaniu mówi tak:

„Najbardziej lubię moment, gdy wchodzę emocjonalnie w fabułę i zaczynam przeżywać to, co w niej się dzieje. Lubię chwilę, gdy stawiam ostatnią kropkę w wersji roboczej – cieszę się wtedy, że mam gotowy materiał, nad którym będę pracować. W przeciwieństwie do wielu pisarzy sprawia mi przyjemność praca z redaktorką, ponieważ dzięki jej uwagom mój tekst staje się ładniejszy. Pełen radości jest także dzień, w którym moja książka dostaje okładkę. Lubię również to, co jest później – listy od czytelników, w których dzielą się oni wrażeniami po lekturze, dziękują za nią i pytają o następne powieści. Wtedy ma to sens. Pisarz bez czytelników nie istnieje.”

Emocje i doświadczenia widać w najnowszej książce autorki „Milcząc jak grób”, gdzie historia małego miasteczka wciąga niczym niebezpieczne mokradła.

To, co fani kryminałów kochają najbardziej

Podczas czytania książek kryminalnych niejednokrotnie wydaje się wrzask, wpada w histerię, a po zamknięciu książki żyje się w amoku. Kojarzycie te słowa i tytuły jednocześnie? Izabela Janiszewska kocha tworzyć historie, wymyślać je, ponieważ nie ma wówczas żadnych ograniczeń. W głowie autorki wciąż kłębią się pomysły z przeróżnymi wątkami. Czy jednak wyłącznie wymyślanie jest dla Izabeli Janiszewskiej kluczowe?

„Jednym z ciekawszych momentów w tworzeniu historii jest jej wymyślanie. To taki czas, gdy nie ma żadnych ograniczeń, a książka w wyobraźni wydaje się niezwykle barwna i fascynująca. Rodzi się wtedy ogrom pomysłów, umysł aż iskrzy od potencjalnych rozwiązań i towarzyszy temu wiele emocji, zachwytów oraz ekscytacji. Z wymyślaniem wiąże się też research, który sprawia mi dużo frajdy, bo pod pretekstem pracy nad książką mogę bezkarnie czytać wiele ciekawych tekstów, reportaży, artykułów psychologicznych i książek, od których aż różowieją policzki. Szkoda tylko, że gdy ta wielka twórcza wizja spływa na papier, nigdy nie wygląda tak oszałamiająco jak w wyobraźni autora. Może więc najpiękniejsze książki to te, które powstają w naszych głowach?”

Przygarnij kryminały na jesień

Pisanie, jak wynika z odpowiedzi autorek książek kryminalnych wydawanych przez Czwartą Stronę Kryminału, to bardzo fascynujący proces. Każda pisarka ma swój ulubiony moment w tworzeniu, chwilę, gdy czuje, że to, co robi, sprawia jej ogrom przyjemności. Ich pasja do pisania sprawia, że my, czytelnicy, możemy przenosić się do przeróżnych światów i próbować rozwikłać kryminalne zagadki. Twojej uwadze polecamy również książki zagranicznych autorek, o których mówi się coraz głośniej. Warto sięgnąć chociażby po „Ostatni dom na zapomnianej ulicy”, historię z kocią narracją, bądź książki Ruth Ware, zapierające dech w piersiach od pierwszych stron.

Przeczytaj także: